Kwitną kasztany, a to znaczy, iż właśnie realizowane są matury… Po czterech dniach pisemnych egzaminów nasi maturzyści mają już za sobą najważniejszy etap obowiązkowej części egzaminu dojrzałości.
Odbyły się już bowiem egzaminy z języka polskiego, matematyki oraz wybranego języka obcego na poziomie podstawowym – czyli przedmiotów decydujących o zdaniu egzaminu.
Jak podkreślają uczniowie Hetmana, tegoroczne arkusze nie okazały się aż tak trudne, jak można było się spodziewać. Z życia wzięty został temat notatki syntetyzującej dotyczący tradycyjnych i cyfrowych sposobów przechowywania informacji, a test literacki tradycyjnie sprawdzał wiedzę od „Antygony” po „Rok 1984”. Temat zaś rozprawki z języka polskiego dotyczący pracy przypomniał niektórym maturzystom wcześniejszy sprawdzian z „Lalki”. Podobnie i na drugie rozprawkowe zagadnienie – „Kiedy dla człowieka jest ważne, jak postrzegają go inni” – odpowiedź również można znaleźć w tekście Prusa.
Matematyka raczej też nie zaskoczyła – pojawiły się ciągi, funkcje kwadratowe, trójkąty, kąty, okręgi, stożki oraz inne dobrze znane zadania. Było też trochę życiowych problemów: lokaty bankowe, bilety ulgowe na przedstawienie oraz klasyczny rzut kulą do góry, który – ku uldze zdających – spadł dokładnie w takim czasie, jak według wzorów powinien. Zadania na dowodzenie także nie wywołały większej paniki, bo podobne ćwiczenia maturzyści rozwiązywali już wcześniej na lekcjach, ze stresu mogli jednak popełnić pomyłki w najprostszych obliczeniach.
Na egzaminie z języka angielskiego natomiast zdający słuchali tekstów dotyczących wyrobów z papieru oraz informacji o warsztatach tworzenia biżuterii. Pisali m.in. e-mail o miejscu, które odwiedzili w dzieciństwie. Wielu zgodnie przyznało, iż temat był całkiem przyjemny, a samo zadanie bardziej przypominało wspomnienia z wakacji niż stresującą maturę.
Co najważniejsze – obyło się bez paniki, dramatycznego liczenia punktów zaraz po wyjściu z sali, nie brakło jednak pytań w stylu „czy można nie zdać za pomyłkę w nazwisku bohatera lektury?”.
Dziś, 7 maja, odbył się z kolei egzamin z języka angielskiego na poziomie rozszerzonym, który był najliczniej wybierany przez zdających jako jeden obowiązkowy przedmiot dodatkowy, którego wynik jednak nie decyduje o zdaniu czy niezdaniu matury. Przed maturzystami kolejne dni i kolejne przedmioty – to właśnie ich wyniki staną się przepustką na wymarzone kierunki studiów. Na razie jednak w Hetmanie nastroje są dobre, kalkulatory przeżyły, długopisy piszą dalej, a kawa wciąż spełnia swoje dopingujące zadanie.






