REKLAMA
Rodzice na ostatnich oparach Patrząc z perspektywy dzieci, przerwa świąteczna jest jak wakacje. Jednak wielu rodziców nie mogło sobie pozwolić na urlop tak długi, jak szkolne wolne, które w tym roku trwa aż 18 dni. Funkcjonują w trybie ciągłej gotowości - animator czasu wolnego, kucharz, mediator w kłótniach i kierownik logistyki w jednym. - Święta świętami, ale ile można. W tym roku to z wolnym naprawdę przesadzili. Te dni dyrektorskie, zblokowane wolne i zaraz ferie. Jest trudno - mówi pani Elwira, mama 8-letniej córki, która pracuje zdanie. - W domu jedno dziecko, ale momentami czuję się, jakbym prowadziła hotel z pełnym serwisem.Pani Elwira nie kryje zmęczenia i frustracji, choć - jak sama przyznaje - kocha córkę nad życie. - Wiadomo, to nasze oczko w głowie. Ale ile można? Sama nie zrobi nic, za to życzeń ma milion. Frytki, placuszki z jabłkami, kanapka "ale nie taka", herbatka "ale w innym kubku". A do tego: "Nudzi mi się, chodźmy na spacer, pobaw się ze mną". Człowiek choćby nie zdąży usiąść. Modlę się, by córka poszła do szkoły, mam już dość - opowiada."Żyję jak chomik w kołowrotku"Podobne odczucia ma pani Ewa, mama przedszkolaka i pierwszoklasistki, kóra łączy pracę zdalną z opieką nad dziećmi - Córka ma wolne aż do 7 stycznia, no to wiadomo, iż i syna do przedszkola nie poślę. Siedzą razem w domu. Ze mną. Dogadać się nie mogą w ogóle. Kłótnie są co chwilę, o wszystko. Do pomocy też niespecjalnie chętni - mówi. Po czym dodaje: Może to okrutne, ale nie mogę się doczekać, kiedy ich do tych placówek odwiozę. Wreszcie złapię oddech. Bo póki co żyję jak chomik w kołowrotku. I jeszcze ta presjaDo zmęczenia dochodzi jeszcze jedno: presja. Żeby było rodzinnie, kreatywnie, ciepło, z uśmiechem. Żeby dzieci nie spędziły połowy dnia przed telewizorem, nie jadły "śmieciowego jedzenia", były uśmiechnięte i szczęśliwe. Tymczasem prawda jest taka, iż przerwa świąteczna to dla wielu rodzin logistyczne i emocjonalne wyzwanie, zwłaszcza gdy dorośli pracują zdalnie albo próbują pogodzić obowiązki domowe z opieką nad dziećmi.
Niektórzy łapią oddechNie wszyscy jednak odliczają dni do końca wolnego. Są rodzice, którzy naprawdę czerpią z tego czasu garściami. - Święta spędziliśmy na wyjeździe w górach. Było magicznie. Teraz oboje z mężem mamy wolne i jesteśmy razem z dziećmi w domy. Gramy w planszówki, dużo spacerujemy. Super, iż spadł śnieg, dzieci są zachwycone - opowiada pani Magda.Jak podkreśla, ten czas pozwala jej zwolnić. - Doceniam to, bo na co dzień wszystko jest w pędzie i biegu. Tu naprawdę możemy być razem - dodaje. I jak to w życiu bywa, jedni i drudzy rodzice mają rację. Przerwa świąteczna może być piękna, ale może też być zwyczajnie męcząca (i nie ma w tym niczego złego).A jak to wyglada z Twojej perspektywy? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.













