W drugi dzień po ślubie Alisa bardzo źle się poczuła. Wezwano karetkę i lekarze ją zbadali. Robert długo nie mógł dojść do siebie po rozmowie z lekarzem.

newsempire24.com 1 dzień temu

Robert dowiedział się o niewierności swojej żony, Aliny, i to od niej samej. Wpadła w łzy, błagała go o wybaczenie i lamentowała jak na polskim filmie o nieszczęśliwej miłości. Robert po prostu nie mógł uwierzyć, iż Alina wpakowała się w coś takiego, choć (prawdę mówiąc) od początku była trochę roztrzepana.

Już drugiego dnia po ślubie, gdy wciąż trzymali się za ręce i robili sobie selfie pod Pałacem Kultury, Alina wyskoczyła z drobnostką: Robercik, wzięłam szybki kredyt, trzeba go teraz spłacić. No cóż, Polska codzienność, pomyślał Robert, który w życiu nie brał chwilówki.

Jakby tego było mało, żona nagle zasłabła, pogotowie, dramat na cały blok. Okazało się, iż Alina poroniła Robert choćby nie wiedział, iż jest w ciąży! Podsumowując: było dużo łez, jeszcze więcej komplikacji i tona niezrozumienia.

Przecież oboje świetnie zarabiamy, żyjemy ponad stan, po co nam teraz dziecko? tłumaczyła Alina, popijając latte za ostatnie złotówki. I teraz jeszcze zdrada… Za to żeby poczuć się mniej winna, Alina wymyśliła genialny plan: Robert też powinien z kimś zdradzić, to będzie sprawiedliwie. Na dodatek sama znalazła mu odpowiednią koleżankę wysoką, jasnowłosą piękność z sylwetką jak ze Sławy i chwały. Ale Robert, chłopak ze Śląska, nie potrafił się przełamać. Cała sytuacja wydawała mu się absurdalna jak ceny pietruszki w sezonie.

To ty nie jesteś prawdziwym facetem? zapytała blondyna z lekkim cieńciem. Ja po prostu nie mogę zdradzić żony z premedytacją odpowiedział Robert, patrząc na nią, jakby ktoś chciał go przekonać do bigosu z tofu.

Wrócił do domu w fatalnym nastroju. Nie chciał rozmawiać, nie chciał patrzeć na Alinę. Spakował walizkę, zadzwonił do kumpla i przeniósł się na chwilę do niego. Czas płynął.

Po pewnym czasie Alina zadzwoniła: Robercik, jestem w ciąży, więc i tak wrócisz do rodziny

Ale Robertowi ani na Alinie, ani na dziecku, ani na rodzinie już nie zależało. Pewnego dnia w Żabce znów spotkał tę samą blondynę:
No i co ty tu robisz? Myślałam, iż misterny plan Aliny zadziałał
Robertowi zapaliła się lampka ostrzegawcza. Zażądał od żony zdjęcia USG albo chociaż zaświadczenia od lekarza.

Nie wystarczy ci moje słowo? zapytała Alina, przewracając oczami jak typowa polska żona z M jak Miłość.
Po twojej zdradzie już nie wierzę na gębę uciął Robert.

Alina oczywiście nie miała nic do pokazania, bo kłamała jak na przesłuchaniu. Robert spakował manatki i bez żalu zażądał rozwodu. Tak kończą się telenowele po polsku bez happy endu, ale z dużą dozą ironii i, oczywiście, kredytem do spłacenia.

Idź do oryginalnego materiału