Dziennik osobisty, wtorek
Do dziś nie mogę pojąć, jak mogło do tego dojść. Wczoraj wieczorem Maria, moja żona, przyznała mi się do zdrady. Sama mi wszystko opowiedziała i niemal na kolanach prosiła o wybaczenie. Czułem się, jakbym został zdradzony przez własną skórę. Choć już wcześniej Maria potrafiła robić czasem szalone rzeczy, to nigdy nie sądziłem, iż mnie zdradzi.
Wspominam drugi dzień po naszym ślubie, kiedy Maria powiedziała mi, iż wzięła kredyt. Było mi przykro, iż nie powiedziała mi o tym wcześniej, ale wzięliśmy to razem na klatę i zaczęliśmy wszystko spłacać. Jakiś czas później moja żona niespodziewanie źle się poczuła, trzeba było wezwać pogotowie. Dopiero wtedy dowiedziałem się, iż była w ciąży, straciła dziecko, a te wszystkie problemy zdrowotne to konsekwencje poronienia. choćby nie wiedziałem wcześniej, iż nosiła nasze dziecko. Ona wytłumaczyła mi to w sposób chłodny: Teraz oboje dobrze zarabiamy, mamy sporo pieniędzy, nie potrzebujemy dziecka, by nie popsuć naszej finansowej stabilności. Zrobiło mi się wtedy potwornie smutno.
Teraz przyszła zdrada. Maria, w swojej pokrętnej logice, wymyśliła sposób na sprawiedliwość. Zaoferowała, żebym… sam ją zdradził. Znalazła mi choćby koleżankę wysoką, zgrabną i jasnowłosą Anię. Jednak nie byłem w stanie zrobić czegoś takiego, choćby z zemsty. Czułem się po prostu okropnie.
Ania zapytała mnie z rozbawieniem: Co, nie jesteś facetem?. Odpowiedziałem: Jestem po prostu zwyczajnym człowiekiem i nie potrafię perfidnie zdradzić własnej żony, choćby jeżeli ona mnie skrzywdziła.
Wracając do domu, czułem się fatalnie. Unikałem kontaktu z Marią, nie chciałem z nią rozmawiać, nie potrafiłem choćby na nią patrzeć. Spakowałem walizkę i przeniosłem się do Pawła mojego najlepszego przyjaciela. Po kilku tygodniach Maria zadzwoniła do mnie z wieścią: Jestem w ciąży, będziesz musiał wrócić do rodziny.
Ale ja już nie chciałem wracać ani do niej, ani do dziecka, ani do życia rodzinnego, które się rozsypało. W jednym ze sklepów natknąłem się ponownie na Anię. Zażartowała: Co szukasz? Myślałam, iż plan Marii z ciążą zadziałał.
Wtedy zrozumiałem, iż coś tu śmierdzi. Zażądałem od Marii zaświadczenia od lekarza albo zdjęcia z USG. Odpowiedziała oburzona: Nie ufasz mi?. Powiedziałem jej wprost, iż po takim ciosie w plecy nie potrafię wierzyć na słowo.
Maria nie miała mi nic do pokazania. Dotarło do mnie, iż znowu próbowała mnie oszukać. Złożyłem wniosek o rozwód.
Dziś czuję tylko ulgę, choć serce ciężkie jak kamień.



![Tak zachowuje się ciało kobiety po porodzie. Drżenie na początku przeraża [FILM]](https://m.mamadu.pl/193bc1d4b257bc3b95a55770ed612bdb,1920,1080,0,0.webp)



