Większość z nas po prostu patrzy na świat, ale ilu z nas potrafi go naprawdę zobaczyć? Tomasz Cieślik udowadnia, iż malowanie to zaledwie techniczny finał, a fundamentem pracy każdego artysty jest uważność – umiejętność patrzenia, dostrzegania i obserwowania otoczenia. Zanim twórca sięgnie po farby, musi usiąść, odnaleźć ukryte szczegóły i przepuścić je przez własną wrażliwość. O tym, dlaczego w malarstwie nie warto podawać wszystkiego na tacy, jak uniknąć artystycznej „łopatologii” i po co zostawiać widzom przestrzeń do domysłów? Zapraszam do lektury! Jak zaczęła się Pana przygoda z malowaniem?
Trudno powiedzieć jednoznacznie. Odkąd pamiętam, zawsze coś rysowałem, ale tak w pełni świadomie ta droga zaczęła się po śmierci mojego dziadka. Byłem wtedy w szkole podstawowej. Zdałem sobie sprawę, iż dziadek przez całe życie był bardzo skrytym człowiekiem, zamkniętym we własnym świecie. Okazało się, iż miał ogromne zdolności artystyczne – rzeźbił, pisał wiersze. Jako zbuntowany nastolatek postanowiłem, iż moje życie też nie może być nudne. Chciałem, by miało w sobie coś fascynującego. Zacząłem zastanawiać się nad swoimi umiejętnościami i podjąłem decyzję, iż poświęcę się tworzeniu.
Jakie emocje towarzyszą Panu podczas malowania?
Wiele o tym myślałem – skąd w ogóle bierze się potrzeba tworzenia. Kiedy skupiam się na pracy, wchodzę w proces twórczy na pewną fazę. Koncentruję się na obserwacji otaczającej mnie rzeczywistości, próbuję ją przepuścić przez własną wrażliwość





![„PosprzątajMY Świebodzice” po raz ósmy. Wspólnie zabrali się za porządkowanie okolicy [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/09/VIII-akcja-Posprzatajmy-Swiebodzice-2026.09.19-29.jpg)


