Zimowe ferie wielu uczniów spędzają u dziadków, tak jak dzieci niektórych naszych czytelniczek. Pani Kasia, mama 8-letniego Kamila (imiona zostały zmienione), opowiedziała nam o sytuacji, która z pozoru wydaje się zabawna, ale dla babci była naprawdę trudna. - Pojechałam razem z synem do moich rodziców. Babcia zajmowała się wnukiem, ja mogłam w spokoju pracować, a oni po prostu cieszyli się swoją obecnością. Wiadomo, moja mama dla wnuka zrobiłaby wszystko. To, co on powie, jest niemal święte - opowiada.
REKLAMA
Zobacz wideo Tym różni się nauka w Stanach od nauki w Polsce. "Nie siedzą w sali"
"W szkole zupa jest lepsza"
Kiedy Kamil zażyczył sobie pomidorówkę, babcia natychmiast zabrała się za gotowanie. - I wyobraźcie sobie jej minę, gdy ukochany wnuk zaczął grzebać w talerzu i stwierdził, iż w szkolnej stołówce zupa jest lepsza. Babcia mało nie zalała się łzami. Dobrze, iż wkroczyłam do akcji i zaczęłam tłumaczyć, iż w szkole jest teraz nowy catering i kucharki naprawdę świetnie gotują - dodaje pani Kasia.
Takie porównania potrafią zaboleć nie tylko babcie. Jakiś czas temu poruszaliśmy temat obiadów, które zdaniem dzieci lepiej smakują w szkole czy przedszkolu niż w domu. Jedna z naszych czytelniczek podzieliła się wtedy historią swojego syna. - Tadzio nie przepada za jedzeniem. Często wybrzydza, marudzi przy stole, odkłada widelec. A ja naprawdę robię wszystko, by mu smakowało. Nie przyprawiam zbyt mocno, unikam potraw, których dzieci zwykle nie lubią, jak kasze, ciecierzyca czy brukselka - opowiada.
Kiedy chłopiec grzebał w kotlecie mielonym, ziemniakach z masełkiem i marchewce z groszkiem, padło zdanie, które szczególnie zapadło jej w pamięć. - Zapytał, czy mogłabym gotować tak smacznie jak panie w przedszkolu. Myślałam, iż wyjdę z siebie i stanę obok. Przecież to masowe gotowanie dla mnóstwa dzieci - dodaje z emocjami wyczuwalnymi w głosie.
Dlaczego dzieci wybrzydzają przy jedzeniu?
Nie jest tajemnicą, iż dzieci bywają wybredne i często grzebią w talerzach. O przyczyny takiego zachowania zapytaliśmy dietetyczkę Milenę Nosek. - Odrzucanie pokarmów przez dzieci może mieć różne podłoże - zarówno naturalne, jak i związane z zaburzeniami, np. ze spektrum autyzmu. Naturalnym etapem rozwojowym jest tzw. neofobia, czyli niechęć do próbowania nowych produktów. zwykle mija ona około 6. roku życia - tłumaczy ekspertka w rozmowie z eDziecko.pl.
Specjalistka zwraca też uwagę na potrzebę autonomii. - Dziecko chce decydować, co i ile zje. Wybiórczość bywa też dziedziczona, jeżeli rodzice sami mają ograniczone preferencje smakowe. Zdarza się również nadwrażliwość na zapachy czy konsystencję. To zjawiska przejściowe i należy je akceptować, o ile dziecko rozwija się prawidłowo, ma energię i jest zdrowe - podsumowuje ekspert.
A Ty masz jakieś doświadczenia w tym temacie? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.










