Ciąża

List do przyjaciół: Ocalone.org solą w oku aborcjonistów
Żona i teść Karina tylko udawała, iż chce poznać rodziców Wiktora. Po co miałaby się nimi interesować? Przecież nie zamierza z nimi mieszkać, a od jego ojca, który rzekomo jest zamożny, spodziewa się raczej kłopotów i podejrzliwości niż jakichś korzyści. Ale skoro już postanowiła wyjść za mąż, musi grać do końca. Karina starannie się wystroiła, ale prosto — tak, by sprawiała wrażenie miłej, skromnej dziewczyny. Spotkanie z rodzicami narzeczonego to zawsze wydarzenie pełne ukrytych przeszkód, a wizyta u inteligentnych teściów to prawdziwy test na nerwy. Wiktor myślał, iż Karina potrzebuje wsparcia: — Nie denerwuj się, Karina. Tata jest nieco ponury, ale da się z nim dogadać. Nic złego ci nie powie, na pewno cię polubią. Mama to dusza towarzystwa, tata trochę dziwny, ale przekonasz się sama — pocieszał ją, stojąc pod rodzinnym domem. Karina tylko się uśmiechnęła, poprawiła włosy na ramieniu. Tata ponury, mama dusza towarzystwa. Niezłe połączenie, pomyślała z przekąsem. Dom nie zrobił na niej szczególnego wrażenia. Bywała już w bogatszych. Przyjęli ich od razu. Karina nie była szczególnie zestresowana. Po co się denerwować? Ludzie jak ludzie. Anna, jak już słyszała od Wiktora, od lat była gospodynią domową, czasem jeździła z koleżankami na wycieczki, ale nic nadzwyczajnego. Ojciec, Jerzy, choć nie należał do wesołków, był raczej małomówny. Jego imię jednak wydało jej się dziwnie znajome… Przywitali ich… I Karina zamarła, jeszcze nie wchodząc do środka. To już koniec… Teściowej nie znała, ale teścia rozpoznała w sekundę. Spotkali się trzy lata temu. Niezbyt często, ale z wzajemną korzyścią. W barach, hotelach, restauracjach. Oczywiście, ani żona Jerzego, ani jego syn o niczym nie wiedzieli. Zatkało ją. Jerzy także ją poznał. Przez sekundę w jego oczach błysnął cień — może zdziwienia, może czegoś ciemniejszego — ale milczał jak zaklęty. Wiktor, zupełnie nieświadomy, przedstawił ją rodzicom: — Mamo, tato, poznajcie Karinę. To moja narzeczona. Przepraszam, iż tak późno ją przyprowadzam, jest bardzo nieśmiała. Oj… Jerzy podał jej dłoń. Jego uścisk był mocny, wręcz szorstki. — Bardzo mi miło, Karino — powiedział, a w jego głosie zabrzmiała ledwo uchwytna nuta… czegoś niezidentyfikowanego. Może złości albo ostrzeżenia. Albo… Karina myślała już tylko o tym, czy Jerzy wyjawi kim była. — Mnie również bardzo miło, panie Jerzy — odpowiedziała, grając swoją rolę i ukrywając strach. Poczuła przypływ adrenaliny. Co teraz…? Ale… nic się nie wydarzyło. Jerzy wykrzesał coś jakby uśmiech i sam odsunął jej krzesło przy stole. Może planuje upokorzyć ją później… Ale nie. Niczego nie zaczął. I wtedy Karina pojęła — on nie powie. Gdyby ją wydał, sam by się zdradził żonie. Gdy nieco odetchnęła, atmosfera przy stole była zadziwiająco swobodna. Anna opowiadała historyjki z dzieciństwa Wiktora, a Jerzy zadawał pytania o jej pracę — chociaż wiedział o niej znacznie więcej. Jego drobne ironie nie robiły już na Karinie wrażenia. Kilka razy choćby zażartował, a ona ku swemu zaskoczeniu parsknęła śmiechem. Chociaż w jego żartach roiło się od aluzji zrozumiałych tylko dla ich dwojga. Na przykład, patrząc na Karinę, rzucił: — Wie pani, Karino, przypomina mi pani moją dawną… koleżankę. Też była bardzo bystra. Potrafiła znaleźć sposób na każdego człowieka. Karina nie zbladła: — Talenty bywają różne, panie Jerzy. Wiktor, jak przystało na zakochanego narzeczonego, patrzył w nią z podziwem i nie dostrzegał podtekstów. Naprawdę ją kochał. I to było najważniejsze… i najsmutniejsze. Dla niego. Później, gdy rozmowa zeszła na podróże, Jerzy, świdrując Karinę wzrokiem, powiedział: — Ja na przykład lubię odludne miejsca, gdzie można posiedzieć z dobrą książką i spokojnie pomyśleć. A pani, Karino, jakie miejsca pani woli? Chciał ją podejść. — Ja wolę, gdy wokół jest dużo ludzi, musi być głośno i wesoło — odpowiedziała Karina spokojnie — Choć czasem nadmiar świadków bywa niebezpieczny. Chyba, przez moment, Anna coś zauważyła. Karina zwróciła uwagę, jak przyszła teściowa się zmarszczyła, ale zaraz odgoniła jakąś myśl. Jerzy wiedział, iż Karina nie szukała ciszy. I doskonale wiedział, czemu. Gdy wieczór dobiegł końca, a wszyscy szykowali się do snu, Jerzy objął Wiktora i powiedział: — Synu, dbaj o nią. Jest… wyjątkowa. Zabrzmiało to i jak komplement, i jak ironia. Chyba tylko Karina to zrozumiała. Karina poczuła przeszywający chłód w powietrzu. „Wyjątkowa”. Właśnie to słowo wybrał. *** Nocą Karina nie mogła zasnąć. Przewracała się w łóżku, analizując nagłe spotkanie i wymyślając, jak żyć ze świeżo odkrytą sytuacją. Perspektywy były mizerne. Domyślała się, iż Jerzy również nie spał. On — przez przypadkowe spotkanie, ona przez wszystko naraz. Cicho wstała, narzuciła ulubioną domową bluzę na T-shirt i szorty, po czym wyszła z pokoju. Schodząc po schodach, specjalnie stąpała na tyle głośno, by ktoś nienocujący usłyszał. Wyszła na werandę, przekonana, iż Jerzy zobaczy ją od razu. Nie musiała długo czekać. — Nie śpisz? — zapytał, podchodząc z tyłu. — Jakoś nie mogę zasnąć — odparła. Powiał lekki wiatr i poczuła znajomy zapach jego perfum. Uważnie jej się przyglądał. — Po co ci mój syn, Karina? — nie był już taki, jak kiedyś — Wiem, do czego jesteś zdolna. Wiem, ilu takich jak ja przewinęło się przez twoje życie. I wiem, iż zawsze chodziło ci o pieniądze. Nigdy tego nie ukrywałaś. Cenę zawsze podawałaś, choć zawoalowaną. Po co ci Wiktor? jeżeli nie chce rozdrapywać przeszłości, ona też nie miała zamiaru być miła. Uśmiechnęła się kąśliwie: — Kocham go, panie Jerzy — zaśpiewała cicho — Dlaczego nie mogę? Nie przekonało go to. — Ty? Kochać? To śmieszne. Ja dobrze wiem, kim jesteś, Karina. I wszystko powiem Wiktorowi. Kim byłaś. Kim jesteś naprawdę. I jak myślisz — ożeni się z tobą po tym? Karina zbliżyła się, zostawiając między nimi jedynie długość ręki. Przechyliła głowę, przyglądając się mu z góry. Jakby już się nie napatrzyła! — Opowiadaj, panie Jerzy, — powiedziała przeciągle — Ale wtedy twoja żona też pozna nasz mały sekret. — To… — To nie jest szantaż. To równowaga. jeżeli wszystkim powiesz, jak się poznaliśmy, nie będziesz w stanie zataić także szczegółów naszej znajomości. Uwierz, dorzucę kilka pikanterii. — To nie to samo… — O tak? Swojej żonie też tak powiesz? Jerzy zamarł. Próba zastraszenia Kariny nie powiodła się. Zrozumiał, iż został zapędzony w kozi róg. Oboje byli w tej samej pułapce. — Co jej powiesz? — Nie tylko jej. Wszystkim. Wiktorowi też. Opowiem, jakim jesteś wzorowym mężem, na jakie delegacje chodziłeś. Wszystko powiem, wtedy naprawdę nie będę już miała nic do stracenia. Chcesz ochronić syna przede mną? Proszę bardzo. Trudny wybór. Odradzić synowi ślub — to samemu podpisać pozew rozwodowy. — Nie odważysz się. — Ja nie? — Karina prychnęła śmiechem — Czyli ty możesz, a ja nie? jeżeli zrobisz swój ruch, ja zrobię swój. Twoja żona… Anna bardzo ceni wierność. Kiedyś, po pijaku, żalił się Karinie, iż Anna jest ideałem żony, a on tylko zawodzi. Ta nigdy mu nie wybaczy. Dlatego wybór był jasny. On wiedział, iż Karina nie blefuje. — Dobrze — wymamrotał — Nic nie powiem. Ty też zamilcz. Nikt nie musi wiedzieć. Zapomnijmy o tym, co było. Właśnie dlatego Karina była spokojna. On straciłby więcej. — Jak pan sobie życzy, panie Jerzy. Następnego ranka opuścili dom rodziców Wiktora. Pod nienawistnym wzrokiem przyszłego teścia Karina żegnała się z jego żoną, która już zdążyła ją nazwać „córeczką”. Jerzemu aż drgnęła powieka. Męczył się myślą, iż nie może ostrzec syna przed zdradliwą Kariną, ale bał się kompromitacji. Utrata Anny oznaczała utratę nie tylko żony, ale i sporej części majątku. A syn raczej by mu nie wybaczył… Innym razem Karina i Wiktor spędzali u rodziców dwa tygodnie. Urlop w pełni. Jerzy starał się unikać Kariny pod pretekstem licznych obowiązków. Ale któregoś dnia, będąc sam w domu, zwyciężyła złośliwa ciekawość. Zaczął przeszukiwać torbę Kariny. Tyle iż zamiast sensacji znalazł test ciążowy z dwiema kreskami. — Myślałem, iż katastrofa to ślub mojego syna z… Ale nie. To dopiero katastrofa — powiedział, odkładając test akurat wtedy, gdy Karina go przyłapała. — Aj, nieładnie grzebać w cudzych rzeczach — zrugała go z przekąsem, ale nie wydawała się zmartwiona. — Jesteś w ciąży z Wiktorem? Karina podeszła, odebrała mu torbę i powiedziała z uśmiechem: — Wygląda na to, iż zepsuł pan niespodziankę, panie Jerzy. Jerzy był wściekły. Teraz Karina już na pewno nie odczepi się od jego syna. Teraz jeżeli wszystko wyjdzie na jaw… będzie po wszystkim. Już nie wolno wybuchać. Ale jak milczeć, widząc, iż syn sam pakuje się w pułapkę? *** Minęło dziewięć miesięcy… i jeszcze pół roku. Wiktor i Karina wychowywali małą Alicję. Jerzy unikał odwiedzin. Nie potrafił na nich patrzeć. choćby wnuczki nie uznawał za swoją. Kariny się bał. Przerażała go jej obojętność wobec Wiktora i ciemna przeszłość. I znowu. Anna szykowała się na wizytę do Wiktora i Kariny. — Jerzy, jedziesz ze mną? — Nie, boli mnie głowa. — Znowu? To już robi się podejrzane. — Po prostu zmęczony jestem. Jedź sama. Jerzy, jak zwykle, udawał migrenę, przeziębienie, bóle nóg. Zawsze wynajdywał powód, by nie jechać. choćby łyknął tabletki dla wiarygodności. Nie mógł znieść obecności Kariny, ale też nie mógł wyjawić prawdy. Wieczór był nudny — jeżeli nie liczyć natrętnych myśli. Poczytał. Poleżał. W końcu zauważył, iż Anna nie wraca choćby po jedenastej. Telefon milczy. W końcu zadzwonił do Wiktora. — Witekk, wszystko u was ok? Anna już pojechała? przez cały czas jej nie ma. — Tato, jesteś ostatnią osobą, z którą chcę teraz rozmawiać. I odłożył słuchawkę… Jerzy szykował się już, by pojechać do syna, gdy przed domem zaparkował samochód Kariny. Widząc ją, aż zbladł. — Co ty tu robisz? Mów, co się stało?! Karina wydawała się dziwnie spokojna. Nalała sobie wina. Wypiła. Usiadła wygodnie. — Katastrofa. — Jaka katastrofa? — Nasza. Wiktor znalazł na stronie jednej restauracji nasze zdjęcia sprzed czterech lat. Z tej pamiętnej imprezy w „Oazie”. Chciał zarezerwować stolik na rocznicę, patrzy, a tam my — w całej okazałości. Fotograf, niech go… Wszystko wrzucił! Wiktor szaleje. Anna chce się rozwodzić. Ja też, jak widzisz, rozwodzę się z twoim synem. Jerzy usiadł ciężko obok niej, osłupiały. — To czemu tu przyjechałaś? — Chciałam uciec na trochę — uśmiechnęła się Karina. — Teraz w domu mam burzę. Alicja z nianią. Chcesz wina? Podała mu jego ulubione. Siedzieli na werandzie i pili. Jedynym, co ich łączyło, była cisza i śpiew świerszczy. — To wszystko przez ciebie — powiedział Jerzy. Karina tylko kiwnęła głową, nie spuszczając wzroku z kieliszka. — Wiem. — Jesteś niemożliwa. — To prawda. — choćby ci nie żal Wiktora. — Żal, ale siebie żal bardziej. — Kochasz tylko siebie. — Nie będę się spierać. Wtedy niespodziewanie ujął ją za podbródek. — Wiesz, iż nigdy cię nie kochałem — wyszeptał. — Wierzę na słowo. *** Rano, gdy Anna wróciła podjąć próbę pogodzenia się z mężem, zastała Karinę i Jerzego razem. Jeszcze śpiących. — Kto tam? — poderwała się Karina. — Ja — odpowiedziała Anna, patrząc, jak wali się jej życie. Karina tylko spokojnie się uśmiechnęła. Jerzy obudził się nieco później, ale za żoną nie ruszył.
Beata z Wrocławia zakochała się w nauczycielu angielskiego z Gwinei – gdy zaszła w ciążę, jej rodzina była wstrząśnięta, nie akceptując związku z „kimś, kto według nich niedługo zniknie”. Mimo odrzucenia i wyjazdu partnera do Afryki, Beata walczy o swoją rodzinę, mierząc się z klimatem Gwinei i brakiem akceptacji bliskich w Polsce. Teraz, z dwójką córek, planują nowy start w Kanadzie, marząc o życzliwszym otoczeniu.
– Jaka to matka w wieku czterdziestu jeden lat! – krzyczał na Nastę mąż. – W twoim wieku to się już jest babcią. Nasto, nie rób głupot. Książki dla dzieci
„Jestem wyczerpaną samotną matką, która pracuje jako sprzątaczka.”
W ciąży kobieta poprosiła mężczyznę o jałmużnę, a on ją zignorował. ale to, co zrobił chwilę później, zmieniło jej życie na zawsze
Sąsiedzi z naszej kamienicy postanowili udowodnić, kto tu rządzi – zaczęli nas nachodzić i szukać problemów bez powodu, aż do granic absurdu
– A co my tu robimy? Czemu do cudzego domu wchodzimy?
Z życia wzięte. "Sąsiadka urodziła kolejne dziecko, a sąsiedzi zrobili zrzutkę": Ja odmówiłam, bo nie ma sensu rodzić w biedzie
Wygląda jak wasz zaginiony syn” – szepnęła moja narzeczona. To, co wydarzyło się później, poruszyło całą ulicę.
Chciałabym, żeby prezydent Nawrocki czytał nie tylko Dmowskiego, ale także to, co zalecają lekarze [KOMENTARZ]
Kochamy nasze wnuki nad życie, ale nie mamy już sił być pełnoetatowymi opiekunami: Historia zmęczonych dziadków, którzy całe lata ratowali córkę z czwórką dzieci i nie wiedzą, jak powiedzieć „dość”
Kolizja i poród na skrzyżowaniu
Kiedy Beata z Wrocławia zaszła w ciążę z nauczycielem angielskiego z Gwinei, jej rodzina przeżyła szok – nie akceptowali związku z cudzoziemcem, obawiali się o przyszłość wnuka i odtrącili własną córkę, która w poszukiwaniu tolerancji musiała wyjechać aż do Afryki, a dziś planuje nowy start w Kanadzie, nie godząc się z uprzedzeniami najbliższych.
Rząd chce lepszej ochrony dla sportsmenek po porodzie i sędziów
"Chcemy postarać się o drugie dziecko, ale teściowa uważa, iż powinniśmy skupić się na jednym"
Kolizja na skrzyżowaniu. Ciężarna zaczęła rodzić tuż po zderzeniu
Zrobiłem test na ojcostwo, bo dzieci nie były do mnie podobne – teraz żałuję, bo przez to straciłem rodzinę i kontakt z dziećmi
Ostatnia Szansa
Jest w ciąży i pokazała, jak pobiera siarę. Bezpieczny trend? Pytamy położną
Drugie dziecko to mąż
Aneta Zając udowadnia, iż z byłym partnerem nie trzeba walczyć, by wygrać. I to z klasą
Przeczucie
Bogaty Syn Zepchnął Sparaliżowaną Matkę Ze Skarpy, Ale Zapomniał O Jej Wiernym Psie – I Zobacz, Jak To Się Skończyło…
Aneta Zając: Spędziłam z dziećmi miesiąc w szpitalu. To było trudne
Powiedziała, dlaczego młodzi dziś nie chcą mieć dzieci. To nie spodoba się seniorom
Drugi potomek — to mąż
„Teściowa milionerka? Antoni był pewien, iż już nigdy nie będziemy musieli pracować – oto jak kończy się marzenie o życiu na cudzy koszt w Polsce”
5 rzeczy, które zrozumieją jedynie matki bliźniaków
„Nieprzygotowani na narodziny dziecka: Jak bałagan w domu, brak wyprawki i mąż zapracowany do ostatniego dnia zamieniły powrót ze szpitala w koszmar – Historia trzydziestoletniej Reni i rodzinne napięcia wokół pierwszego dziecka”
Nie narażaj się na brak funduszy w 2026. Tego unikaj w styczniu jak ognia
Chlorek potasu w kolejnym polskim szpitalu – tym razem Gdańsk Zaspa
W Paryżu rozmowy ws. Ukrainy, kolejne porodówki zamknięte
Godzinę w kolejce u ginekologa: młodzi przyszli rodzice prosto po liceum, żarty na całą poczekalnię i rozważania o imieniu dla syna – obserwacje, które zmuszają do refleksji nad wychowaniem kolejnych pokoleń
Dekalog Narodowego Przetrwania: Jacek Karnowski i Marek Grabowski stawiają sprawę jasno
„Nie chcę być mamą! Chcę wychodzić z domu!” – wyznała mi moja córka. Moja 15-letnia córka zaszła w ciążę i ukrywała to przed nami przez pięć miesięcy. Nie wiedzieliśmy, kto jest ojcem dziecka. Wychowanie maleństwa spadło na mnie, bo córka chciała się bawić i wychodzić z koleżankami. Przejęliśmy z mężem opiekę nad wnukiem, a ona odsunęła się od syna. Jednak po latach jej serce stopniało – dziś jest cudowną, oddaną mamą i nie wyobraża sobie życia bez swojego dziecka.
Groźby i hejt wobec ginekolog z Oleśnicy. Przed sądem ma stanąć ksiądz
Zamieniłem miłość na bogactwo. Los jednak odesłał ją do mnie – teraz w ciąży, podając dania w ekskluzywnej restauracji.
Porzuciłem miłość dla pieniędzy. Los zwrócił mi ją – w ciąży, podającą jedzenie w ekskluzywnej restauracji.
Bogaty Syn Zepchnął Sparaliżowaną Matkę Ze Skarpy, Ale Zapomniał O Jej Wiernym Psie I Koniec Był… –
Wymieniłem miłość na bogactwo. Los zwrócił ją do mnie – w ciąży, podając dania w eksklusywnej restauracji.
Widzisz taki osad na miodzie? To bardzo istotny sygnał
Poród gigantycznego noworodka. Lekarze przecierali oczy
Jedno Życie, które Musisz Odkryć
Wytarła wilgotne dłonie, jęcząc z bólu, i podążyła otworzyć drzwi.
Porzuciłem miłość dla bogactwa. Los odesłał ją do mnie – teraz w ciąży, podawała jedzenie w ekskluzywnej restauracji.
“Jakim prawem moja matka domaga się mieszkania po babci?! Twierdzi, iż to nie ma znaczenia, kto się nią opiekował – według niej mieszkanie i tak jej się należy! Grozi mi sądem, bo babcia wszystko przepisała mojej córce!”
Karetka pogotowia pędziła ulicami Florencji
„Tekst nie licuje z rzetelnością dziennikarską” – Polemika z redakcją Beskidzka24.pl
Julia zaszła w ciążę. Jej mąż Jerzy przez całą ciążę nie odstępował żony na krok. Spełniał każde jej życzenie i kaprys. Wreszcie nadszedł ten wyczekiwany moment i Jerzy zawiózł Julię do szpitala na poród.