Zespół badaczy z Zakładu Zdrowia i Środowiska na Uniwersytecie Jagiellońskim, w którego skład wchodzili dr hab. Andrzej Galbarzyk, prof. Grażyna Jasieńska, dr Magdalena Klimek i dr Ilona Nenko wykazał, iż matki, które urodziły przynajmniej kilku synów, twierdzą, iż ich stan zdrowia jest gorszy.
REKLAMA
Zobacz wideo Natalia Czerwonka piętnastą łyżwiarką igrzysk olimpijskich na 1000 metrów
Jak czytamy w podsumowujących wnioskach: Wyniki naszych badań wykazały, iż jedynie liczba urodzonych synów związana jest z samooceną stanu zdrowia starszych kobiet. Samoocena stanu zdrowia nie zależała od liczby urodzonych córek czy też całkowitej liczby urodzonych dzieci. Natomiast każdy urodzony syn zwiększał o 11 proc. szansę, iż kobiety gorzej oceniały swój stan zdrowia. W analizach skorygowaliśmy wyniki o wpływ innych czynników na zdrowie badanych kobiet, takich jak wiek, wykształcenie, stan cywilny, palenie i wskaźnik masy ciała - BMI, tak aby nie zafałszowywały wyników.
Chorujące matki nie biorą L4
Statystyki pokazują, iż matki rzadko decydują się na zwolnienie lekarskie, które biorą, kiedy same źle się czują. Na L4 idą dopiero wtedy, gdy chorują dzieci. Historia naszej czytelniczki jest najlepszym na to dowodem.
Zostaję w domu jedynie wtedy, gdy moje dzieci są chore. Sama, jeżeli jestem na siłach, idę do pracy. Raz byłam na zwolnieniu, gdy miałam grypę i nie mogłam wstać z łóżka
- mówi pani Gosia, mama dzieci w wieku 5 i 7 lat.
Historie z życia wzięte, czyli jak to wygląda w praktyce
Kilka tygodni temu przytaczałyśmy historie naszych czytelniczek, które opowiadały o swoich doświadczeniach związanych z pogorszonym samopoczuciem. Przemyśleniami podzieliła się wtedy z portalem eDziecko pani Natalia, mama chłopców w wieku 6 i 9 lat.
- Jak synowie byli mali, było jednak dużo trudniej. Kiedyś, jak miałam jelitówkę i wymiotowałam, syn nie chciał odejść od drzwi łazienki, ciągle mnie wołał i to była masakra. Z kolei, jak innym razem leżałam z gorączką, razem wymyślili, iż poczytają mi książeczki. Jeszcze nie umieli czytać. To było cudowne, ale i męczące, gdyż trwało dwie godziny z przerwami na fikołki na mnie - wyznała.
To właśnie takie historie doskonale pokazują, iż bycie matką oznacza pełną gotowość do opieki nad dziećmi, czasem choćby kosztem własnego zdrowia i samopoczucia.
A jak to wygląda u Ciebie? Chcesz podzielić się z nami swoją historią? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.










