Zwolnienie przez synową

polregion.pl 3 godzin temu

Jadwiga Kowalska siedziała w autobusie i patrzyła przez okno na znajome ulice Lublina. Codziennie ta sama droga do pracy, te same przystanki, ci sami współpasażerowie. Tylko dziś było inaczej. Dziś jechała po raz ostatni.

W torebce leżało wypowiedzenie z własnej woli. Standardowa formułka, nic szczególnego. Ale za tymi słowami kryła się historia, w którą Jadwiga wciąż nie mogła uwierzyć.

Autobus zatrzymał się przy centrum handlowym, gdzie mieściła się firma jej syna. Ta sama firma, w której pracowała jako księgowa przez cztery lata. Ta sama firma, którą Dawid założył zaraz po studiach, z jej pomocą i wsparciem.

„Mamo, jesteś pewna?” – zapytał wczoraj wieczorem, gdy przyniosła mu wypowiedzenie. – „Może jednak się jeszcze zastanowisz?”

„Jestem pewna, synku” – odpowiedziała wtedy. – „Tak będzie lepiej dla wszystkich.”

Ale teraz, wchodząc po schodach do biura, Jadwiga czuła, jak ściska się jej serce. Cztery lata życia, cztery lata pracy, cztery lata dumy z sukcesów syna – wszystko zostało za nią.

Wszystko zaczęło się tego dnia, gdy Dawid przyprowadził do domu Martę. Śliczna dziewczyna, inteligentna, z dyplomem ekonomii. Jadwiga od razu ją polubiła, cieszyła się, iż syn znalazł godną towarzyszkę życia.

„Mamo, poznaj, to Marta” – powiedział wtedy Dawid, promieniejąc. – „Moja narzeczona.”

„Bardzo mi miło, pani Jadwigo” – Marta wyciągnęła dłoń i uśmiechnęła się. – „Dawid tak wiele o pani opowiadał.”

Pobrali się po roku. Wesele było skromne, ale serdeczne. Jadwiga sama przygotowywała jedzenie, dekorowała salę, krzątała się jak mrówka. Chciała, by ten dzień był wyjątkowy dla młodych.

Po ślubie Marta wprowadziła się do nich. Mieszkanie niewielkie, dwupokojowe, ale miejsca starczało dla wszystkich. Jadwiga zawsze marzyła o dużej rodzinie, o dziecięcych głosach w domu.

„Mamo, a może Marta zacznie z nami pracować?” – zaproponował pewnego wieczoru Dawid przy kolacji. – „Ma wykształcenie ekonomiczne, mogłaby pomóc w rozwoju firmy.”

„Oczywiście” – zgodziła się Jadwiga. – „Im więcej mądrych głów, tym lepiej.”

Marta zaczęła pracować jako menadżerka ds. sprzedaży. Energiczna, ambitna, gwałtownie się wdrożyła i zaczęła przynosić dobre wyniki. Firma rosła, przybywało klientów, zyski wzrastały.

„Pani Jadwigo, mogę z panią porozmawiać?” – pewnego dnia Marta weszła do księgowości.

„Oczywiście, córeczko. Co się stało?”

„Pomyślałam, iż może warto zmodernizować księgowość? Przenieść wszystko na nowoczesne programy, zautomatyzować procesy.”

Jadwiga skinęła głową. Sama rozumiała, iż stare metody zaczynają być przestarzałe.

„Masz rację, Marto. Ale w moim wieku trudno mi nauczyć się nowych programów. Ręce już nie te, pamięć szwankuje.”

„Nie martw się” – uśmiechnęła się Marta. – „Pomogę. Razem sobie poradzimy.”

I rzeczywiście pomagała. Pokazywała, tłumaczyła, cierpliwie powtarzała. Jadwiga starała się ze wszystkich sił, ale komputerowe zawiłości przychodziły jej z trudem.

Dawid też wspierał matkę, chwalił za starania. Firma w międzyczasie wciąż się rozwijała. Przybywało pracowników, biuro się powiększyło, dokumentów było coraz więcej.

„Mamo, jak dajesz radę?” – pytał syn. – „Nie za dużo tej pracy?”

„Daję radę, synku. Chociaż przyznam, iż zaczyna być ciężko.”

Jadwiga naprawdę się męczyła. Wcześniej sama prowadziła księgowość małej firmy, teraz dokumentów było wielokrotnie więcej. Musiała zostawać po godzinach, zabierać pracę do domu.

„Może zatrudnimy jeszcze jedną księgową?” – proponował Dawid.

„Po co niepotrzebne wydatki?” – sprzeciwiała się Marta. – „Pani Jadwiga jest doświadczona, da radę. Trzeba tylko czasu w adaptację.”

Marta z kolei coraz częściej zaczęła wypominać błędy. Raport złożony za późno, pomyłka w obliczeniach, dokumenty nie według nowych wymogów.

„Pani Jadwigo, musi pani być bardziej uważna” – mówiła. – „Od jakości naszej pracy zależy reputacja firmy.”

„Przepraszam, Marto. Postaram się być dokładniejsza.”

Jadwiga naprawdę się starała. Sprawdzała każdą cyfrę, przesiadywała nad papierami do późna. Ale błędy wciąż się zdarzały. Wiek robił swoje.

„Dawid, musimy poważnie porozmawiać” – powiedziała pewnego dnia Marta, myśląc, iż Jadwiga nie słyszy. – „O mamie. Nie radzi sobie z objętością pracy. Ciągłe błędy, opóźnienia. To wpływa na całą firmę.”

„Marta, nie przesadzaj. Mama pracuje sumiennie.”

„Sumiennie, ale niewydajnie. Dawid, musisz zrozumieć, iż biznes to biznes. Nie możemy sobie pozwolić na nieefektywnych pracowników, choćby jeżeli to rodzina.”

Jadwiga słyszała tę rozmowę i czuła, jak jej wnętrze lodowacieje. Niewydajny pracownik. Tak mówiła o niej teraz synowa, którą pokochała jak córkę.

„Mamo, jak w pracy?” – spytał następnego dnia Dawid.

„Normalnie, synku. A co?”

„Tak tylko pytam. jeżeli coś nie idzie, powiedz. Pomożemy.”

Jadwiga skinęła głową, ale nie poprosiła o pomoc. Rozumiała, iż Marta ma rację. Pracy było faktycznie dużo, coraz trudniej było nadążyć.

W raportach zaczęły pojawiać się uwagi z urzędu skarbowego. Marta za każdym razem podkreślała, iż to z powodu błędów w księgowości.

„Pani Jadwigo, dostaliśmy karę” – oznajmiła pewnego ranka. – „Znowu źle wyliczone podatki.”

„Ale sprawdzałam kilka razy…”

„Za mało dokładnie. To już trzecia kara w tym miesiącu.”

Dawid coraz częściej marszczył czoło, przeglądając księgowe dokumenty. Marta zaczęła otwarcie okazywać niezadowolenie.

„Dawid, tracimy pieniądze” – mówiła. – „Kary, odsetki, niezadowolenie klientów przez opóźnienia. Tak dalej być nie może.”

„A co proponujesz?”

„Zatrudnić profesjonalną księgową. Młodą, energiczną, znającą nowe wymogi.”

„A mama?”

„Mama może zająć się domem. W jej wieku to normalne.”

Jadwiga siedziała w swoim księgowym gabinecie i myślała o tym, jak zmieniło się jej życie. Wcześniej czuła się potrzebna, ważna. Firma była jej dziecku nie mniej niż Dawidowi. Teraz stała się ciężarem.

„Mamo, mogę wejść?” – Dawid stanął w drzwiach z winą na twarzy.

„Oczywiście, synJadwiga zamknęła oczy, uśmiechnęła się do wspomnień i zrozumiała, iż czasem trzeba odpuścić, by znaleźć nowe szczęście.

Idź do oryginalnego materiału