Dorosłe dziecko nie odcina się od rodziców pod wpływem impulsu. Nie robi tego, bo jest złe, chwilowo rozdrażnione. Decyduje się na ten krok w ostateczności, po to, aby chronić siebie i swoją rodzinę. Tymczasem często zyskuje łatkę wyrodnej córki, czy wyrodnego syna niemal z automatu, gdy to robi. Mało kto w takich momentach zwraca oczy na rodziców i pyta, co takiego się stało, iż dorosłe dzieci postanowiły pozbyć się części siebie, wyrzucić z serca ludzi, którzy byli tam od dawna, od samego początku. To nie jest nigdy łatwa decyzja. Niezależnie od osobistej historii, zawsze taki krok pozostaje po sobie bolesną ranę, uświadamianą lub mniej rozumianą, nierzadko do końca życia wiąże się z bólami fantomowymi. Niby bowiem relacji już nie ma, a jednak człowiek czuje, iż przeszłość ciągle nie daje spokoju…Kiedy dorosłe dzieci odcinają się od rodziców? Oto prawdziwe powody, o których boimy się mówić.

Potrzeba chronienia siebie
Panuje pogląd, wcale nie pozbawiony sensu, iż dzieci powinny mieć kontakt ze swoimi rodzicami. Niezależnie od wieku jednych i drugich, jest to po prostu ważne i potrzebne, oczywiście dla obu stron. zwykle to stwierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe. Chyba, iż zachodzą okoliczności, które przeczą tej tezie….
Czasami rodzice nie zachowują się bowiem jak rodzice, mimo iż formalnie nimi są.
- nie chronią swoich dzieci,
- nie działają na ich rzecz,
- zamiast wspierania, krytykują,
- nie liczą się ze zdaniem dorosłych dzieci,
- wkręcają do gry wnuki,
- nastawiają dzieci przeciwko rodzicom,
- spiskują z innymi członkami rodziny,
- często mają problemy z alkoholem i innymi używkami.
Dorosłe dzieci odcinają się od swoich rodziców, bo muszą chronić siebie. Nie da się inaczej, tylko zerwanie relacji lub maksymalne ograniczenie kontaktów może pomóc zachować spokój ducha i stabilny związek małżeński. Oczywiście w ten sposób chroni także dzieci oraz to, jak toksyczne rodzinne relacje wpływają na nie.
Nieprzekazywanie złych wzorców dzieciom
Odcięcie się od rodziców motywowane jest nie tylko potrzebą dorosłych dzieci, ale również spokojem wnuków.
Żyjemy w okresie dynamicznych zmian społecznych, dotyczących także kształtu rodziny. Coraz większa świadomość każe myśleć o tym, jak relacje rodzinne wpływają na najmłodszych. Niestety okazuje się, iż pozwalając na pewny sposób zachowywania, powielamy negatywne wzorce i sprawiamy, iż kolejne pokolenie nimi nasiąkają. Tego bardzo nie chcemy.
Jeśli po licznych rozmowach z rodzicami, nie można dojść do konsensusu i wspólnego wniosku, iż dla dobra najmłodszych warto pewne kwestie zmienić, to rozwiązanie wydaje się tylko jedno. I to nie jest foch, niedojrzałość, ale właśnie w pełni przemyślana decyzja, o konkretnych powodach.
Jest ona kluczowa dla:
- spokoju dzieci,
- dobrych wzorców na przyszłość,
- stabilnego wychowania,
- możliwości kontrolowania przekazów, w jakich młody człowiek wyrasta,
- dbania o autorytet rodziców.
Jeśli rodzice nie mogą współpracować z dziadkami, bo ci drudzy na przykład źle rozumieją swoją rolę, to dla dobra rodziny czasami najważniejsze jest odcięcie się. To nie jest forma manipulacji, to prosty przekaz, postawienie ostatecznych granic z uwagi na ustawiczne ich ignorowanie.
Toksyczna rodzina? Twoja rola przeciąć węzeł gordyjski i żyć inaczej
Brak wsparcia
Prawda jest taka, iż bliskie relacje nie wybaczają kłamstwa i dwulicowości. Albo jest szczerość i karty wykłada się na stół, albo żyjemy w fikcji.
Niekiedy brak kontaktów tłumaczy się brakiem wsparcia dorosłych dzieci w opiece nad wnukami. Rzadko przy tym chodzi o opiekę całotygodniową, raczej o zwykłą pewność, iż w razie choroby, czy nagłego wypadku można liczyć na rodzinę. To nie jest roszczeniowość, ale zdrowe podejście do tematu, prawda? Gdy tak nie jest, wsparcia i gotowości nie ma, bo dziadkowie na przykład uważają, iż nic nie muszą, swoje dzieci wychowali i na wnuki nie mają czasu, to trudno dziwić się, iż dorosłe dzieci sądzą to samo, co ich rodzice – one też nic nie muszą.
Starzejący się rodzice, gdy młodsze pokolenie stawia granice, wtedy podnoszą często głos, domagając się innego traktowania. Sądzą, iż należy się im wsparcie, najlepiej takie w pełnym zakresie. Argumentują to tym, iż wychowali dzieci, karmili je, dbali o nie.
Tylko pytanie jest stosunkowo proste: czy to wszystko wystarczy, żeby wymagać czegoś od własnych dzieci? Prawdą jest, iż obowiązkiem rodziców jest opieka nad dziećmi, które powołują oni do życia. To nie jest coś, co podlega dyskusji. Obowiązkiem dzieci nie jest jednak opiekowanie się dorosłymi rodzicami. Oczywiście dorosłe dzieci powinny się interesować rodzicami, ale mogą to robić bez osobistego zaangażowania, przez instytucje, wynajęte osoby. Mogą także robić to w ograniczonym stopniu.
Tak, jak rodzice nie muszą wspierać dorosłych dzieci, tak dorosłe dzieci nie muszą wspierać swoich rodziców. To możliwość, nie przymus. Przymus dotyczy opieki nad własnymi dziećmi i to dotyczy każdego pokolenia.
Co do zasady jednak dzieci nie są niczego winne własnym rodzicom. I to każdy rodzic powinien wiedzieć, czy ten mający małe dzieci, czy dorosłe. One nie brały udziału w decyzji o przyjściu na świat. To rodzice powołali na świat własne dzieci i to ich obowiązkiem jest o nie dbać. To nie jest łaska, dobra wola, ale obowiązek.
Lepiej bez rodziców niż z rodzicami
Nikt nie odcina się od rodziców, gdy jest cień szansy na to, iż relacje będą poprawne. Każde dziecko w naturalny sposób potrzebuje tej relacji i nie ma znaczenia, w jakim wieku ono jest. jeżeli postanawia odejść, to robi to najczęściej z bólem, ale silniejszym od niego postanowieniem, aby zawalczyć o siebie.
To gest ochrony przed autodestrukcją. Moment, kiedy ten istotny i odważny krok nie jest manifestem focha, jak o nim się czasami mówi, dziecięcej krnąbrności, jest efektem przemyśleń na temat przyszłości. Chodzi o to, żeby zawalczyć o siebie i spróbować żyć inaczej, bez upokorzenia, pogardy, lęku, z nadzieją, iż da się lepiej.
Przykry moment, który każe to zrobić – odejść – wcale nie jest prosty, daje jednak ulgę. Okazuje się bowiem, iż im mniej trudnych spotkań, toksycznych relacji, tym wszystkim żyje się lepiej.
Kiedy dorosłe dzieci odcinają się od rodziców: prawdziwe powody?
Dorosłe dzieci rzadko odcinają się od rodziców z byle powodu, jak chcą twierdzić seniorzy. zwykle powód jest, a tak naprawdę jest ich kilka.
W nielicznych przypadkach przyczyną jest to, o czym krzyczy się w takich momentach najgłośniej: zepsucie dorosłych ludzi, ich roszczeniowość, brak wychowania (za które o ironio odpowiadają ich rodzice!), w większości przypadków chodzi o coś innego. Powodem odejścia jest decyzja o odejściu jest trudna, ale w pewnym momencie niestety konieczna. Jest efektem wieloletniego rozczarowania, złego traktowania i braku nadziei na poprawę sytuacji.
Niestety każdy skutek ma swoją przyczynę. Nic nie dzieje się bez powodu…
Rodzice powinni wiedzieć, iż relację buduje się przez całe życie. Ona powinna się zmieniać. Szacunku można wymagać, ale trzeba też szacunek okazywać, słuchać, nie bagatelizować, przeprosić. Nie dlatego, żeby się uniżyć, ale żeby pokazać swoją dojrzałość i dać przykład. Nikt nie jest doskonały. Dzieci, dorosłe osoby, nie chcą doskonałych rodziców, chcą rodziców prawdziwych, skłonnych do refleksji, wrażliwych, takich, którzy nie będą wiecznie udawać, ale będą traktować swoje dzieci z szacunkiem, a nie tylko tego szacunku wymagać w stosunku do siebie. Tylko tyle albo aż tyle.
Czy mamy prawo winić swoich rodziców?












