Nauczycielka przedszkola ostro o rodzicach. "W ogóle nie śpieszą się, nie jest im żal dziecka"

gazeta.pl 4 godzin temu
"Jestem osobą pracującą w przedszkolu. Nasza placówka jest czynna codziennie od godziny 6:00 do godziny 16:30. Są rodzice, którzy przyprowadzają dzieci punkt 6:00 - adekwatnie jest to większość - i odbierają 16:30. Nie chce mi się wierzyć, iż oboje z rodziców pracują w takich godzinach" - pisze w liście pani Iza (nazwisko do wiadomości redakcji), która jest nauczycielką w przedszkolu. Z jej słów wyłania się bardzo przykry obraz.Kilka dni temu poruszaliśmy temat matki, która przez godziny otwarcia przedszkola, spóźnia się do pracy. Artykuł wywołał spore emocje i dyskusje. Dla jednych to niezrozumiałe, by oczekiwać od placówki dostosowania godzin pracy do potrzeb pracującego rodzica, inni natomiast zauważają, iż w dzisiejszych czasach to już w zasadzie norma, by przedszkola i żłobki były otwarte od rana do późnych godzin popołudniowych, a może choćby i wieczornych.
REKLAMA






Zobacz wideo

Tym różni się nauka w Stanach od nauki w Polsce. "Nie siedzą w sali"



Dzieci w przedszkolu, a rodzice w pracy? "Nie wszyscy"Dyskusja na temat przedszkoli i żłobków otwartych do późna wywołuje ogromne emocje, zarówno wśród rodziców maluchów, jak i samych opiekunów. Pojawiają się głosy o tym, iż placówki zamieniają się w "przechowalnię dzieci". "Świetlica dla leniwych rodziców"; "Zanik więzi rodzinnych" - to tylko niektóre komentarze internautów, które pojawiły się pod artykułami na naszym portalu dotyczącymi wydłużenia godzin pracy placówek. Głos w tej sprawie zabrała również jedna z naszych czytelniczek. Pani Iza jest nauczycielką w przedszkolu i zwraca uwagę, iż wielu rodziców wykorzystuje dłuższe godziny otwarcia placówki. "Przyprowadzają dzieci już o 6:00 i odbierają tuż przed samym zamknięciem. Nie wszyscy z nich pracują" - zauważa kobieta.Rodzice w ogóle się nie śpieszą, nie jest im żal dziecka, które zostaje samo w przedszkolu do samego końca. Dopytują się tylko o wydłużenie godzin pracy. A ja się pytam: do której, może jeszcze na noc? Po co mają dzieci, skoro nie mają na nie czasu? Ile czasu spędzają z tymi dziećmi? Przyjadą do domu, zaraz jest kolacja i spać- dodaje nasza czytelniczka. Opisuje także, iż wielu rodziców notorycznie spóźnia się po odbiór dziecka, przez co ona musi zostać w pracy dłużej. I nie są to jednorazowe oraz wyjątkowo pilne sytuacje. Rodzic "spóźnia się, tłumacząc, iż musiał zrobić zakupy. Już pomijam to, jacy rodzice są roszczeniowi i nie dadzą sobie nic powiedzieć" - dodaje autorka listu. "Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia"Nie wszyscy rodzice jednak zgadzają się ze stwierdzeniem, iż przedszkole to przechowalnia dla maluchów. Dla nich to nie przejaw lenistwa czy braku chęci spędzania czasu z dzieckiem, ale świadoma decyzja, bo maluch korzysta z atrakcyjnych zajęć i co najważniejsze, ma kontakt z rówieśnikami.


Jestem w ciąży, nie mam już siły biegać za moim żywiołowym pięciolatkiem. Wolę właśnie, aby spędziła dobry dzień, a przy okazji się czegoś nauczyła. Nie widzę nic w tym dziwnego. W domu mam też sporo rzeczy do zrobienia, więc pewnie włączyłabym jej bajkę i tyle, a tak ma kolegów, koleżanki i interesujące zajęcia, na które chodzi- zaznacza Ola, nasza czytelniczka. Podobnego zdania jest także Klaudyna. Kobieta jest zdania, iż zostawianie w przedszkolu dziecka na długie godziny to nie wybór, a czasem po prostu zwykła konieczność. - Moje dziecko jest w placówce już od 6:30, ja zaczynam pracę o 7:00. Kończę teoretycznie o tej 15:00, ale zawsze jest coś jeszcze do załatwienia, więc wychodzę kilka minut później. Po drodze mijam sklep. gwałtownie robię zakupy, bo pójdzie mi to sprawniej i szybciej niż z marudzącym dzieckiem w wózku. Potem jadę do przedszkola, gdzie czeka moja córka. Wychodzi praktycznie ostatnia, ale nie mam możliwości, bym odebrała ją wcześniej. Mąż jest kierowcą, jeździ w długie trasy i w domu jest w zasadzie głównie w weekendy. Wszystko jest na mojej głowie, więc nie stygmatyzujmy rodziców, którzy zostawiają swoje dzieci w przedszkolu na dziewięć, czy dziesięć godzin. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie wszystko jest tak kolorowe - zaznacza w rozmowie z portalem eDziecko.pl Klaudyna. A Ty? Co sądzisz o tej sprawie? Masz ochotę podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami? Napisz na adres: anita.skotarczak@grupagazeta.pl
Idź do oryginalnego materiału